FRAGMENT
Tytuł: Kto to jest Eva Nagorski?
Autor: Janusz Głowacki
Pewności nie ma. Eva to jest pomieszanie kultur i języków. Ameryki z Polską i Rosji z Chinami. Jest córką sławnego korespondenta Newsweeka. A korespondenci i ich rodziny to w ogóle specjalna rasa ludzi. Raz tu, raz tam, a za chwilę nie wiadomo gdzie.
Eva wie sporo o totalitaryzmie, bo chodziła do szkoły w Moskwie. Dużo o Polsce, bo jej matka Krysia urodziła się w Częstochowie. Jeszcze więcej o demokracji i Ameryce, bo urodziła się w Bostonie i studia skończyła w USA. Chodziła też do szkoły w Hongkongu, Berlinie i we Włoszech. A jej ojciec Andrew Nagorski urodził się w Edynburgu, ale też ma polskich rodziców. Był szefem biura Newsweeka w bardzo wielu krajach. W Moskwie to nawet dwa razy. Raz za Breżniewa, ale go wyrzucili, a potem za Jelcyna, kiedy pozwolili mu wrócić.
Ja poznałem Evę chyba w dziewięćdziesiątym pierwszym roku. Akurat po ośmioletniej amerykańskiej przerwie przyjechałem do Warszawy. Andrew był wtedy szefem biura Newsweeka w Polsce, a matka Ewy, Krysia, prowadziła, jak przystało na żonę korespondenta, dom otwarty. Przewijała się tam elita kulturalna a i czasem politycy. Przychodził Jan Nowak-Jeziorański, Wajda, Wujec i Olechowski, Morgernsternowie, Fedorowiczowie i Celiński. Słowem, towarzystwo wymieszane, może nie aż tak jak na imieninach u Wałęsy, ale jednak. Prezydentów i premierów chyba nie było.
No i Eva tam wtedy była. Coś chyba robiła dla Wajdy przy jakimś filmie. Potem pojechała do Los Angeles, bo chciała być aktorką. U niej w ogóle, jakby powiedzieli Rosjanie, talentów mnogo. Zawodów też tyle uprawiała, że Gorki by się ze swoimi zawstydził.
Kłopot Evy polega na tym, że dużo rzeczy robi bardzo dobrze, a na coś się chyba musi zdecydować. Bo jednego dnia gra coś w filmie, potem jest asystentką Ronalda Laudera – syna Estee – potem chce jechać do Iraku, ale zamiast tego pisz książki dla dzieci. A potem kilka odcinków do znanych amerykańskich seriali, takich jak Prawo i sprawiedliwość czy najmodniejszy ostatnio serial Las Vegas. Wiem, że Eva w czasie Solidarności trochę w Polsce była. Nie wiem na pewno, czy ten Wieszak, do którego zostałem przez Dialog zaangażowany, jej się przydarzył czy przyśnił, czy coś takiego słyszała. Tak czy inaczej, o służbach specjalnych coś musi wiedzieć. Bo koło korespondentów agentów było zawsze dużo. Pamiętam, jak na początku lat siedemdziesiątych korespondent New York Timesa zaprosił mnie do pokoju w hotelu Bristol. I wykonał taki show, że rzucił na stół monetę. Zrobił się straszny brzęk, coś jakby Jerzy Maksymiuk próbował z orkiestrą. Znaczy tyle było ukrytych mikrofonów.
Z tego Wieszaka Eva już zrobiła w Nowym Jorku dwudziestodwuminutowy film z zawodowymi amerykańskimi aktorami i jedną Polką: Magdaleną Mielcarz – gwiazdką z Quo vadis. Eva sama zebrała pieniądze, napisała scenariusz, a wyreżyserowała Joan Stein nominowana do Oscara za krótki film.
Wiem, że poza tym Eva napisała kilka scenariuszy filmowych, jeden razem ze mną, i jakąś sztukę teatralną, ale chyba jeszcze niewystawioną. Na pewno ma też talent do przekładów, przetłumaczyła moje scenariusze: Antygonę w Nowym Jorku, Czwartą siostrę i Nos, który napisałem razem z Emilem Kusturicą. Przetłumaczyła też ze mną Czwartą siostrę dla teatru. Ma świetny słuch do dialogów. Tłumacząc Czwartą siostrę, potrafiła zachować taki “Eastern European touch". To znaczy Amerykanie wszystko rozumieją, ale też nie jest to do końca amerykańskie. A to jest bardzo trudne. Więc ja w ramach rewanżu na początek wziąłem się za Wieszak.
